Oprócz tego pastwię się nad studentami i pilnuję, aby ich życie było najeżone trudnościami, dzięki którym uzyskają świadomość pełni naszej wiedzy i niewiedzy w zakresie astronomii. Jestem straszny, choć w lusterku tego nie widać. I dobrze, bo student powinien zajmować się stanem swojej niewiedzy a nie myśleniem o tym, czy obleje u mnie egzamin. Dużo ważniejsza jest dla mnie zasada obustronnej uczciwości: ja i student pracujemy najlepiej jak możemy.